Jeśli pogoda dopisuje, można wieczór panieński spędzić na łonie natury. Zwłaszcza nadają się na taki wypad późna wiosna, lato, a także wczesna jesień. Wariantów „wieczoru panieńskiego
w plenerze” może być kilka. Od kilkugodzinnego, wspólnego ogniska, po camping, z którego do domu wróci się o świcie.
- Swój wieczór panieński spędziłam na działce mojej świadkowej - opowiada Ola - Wybrałyśmy się tam w piątkę, tylko nasza paczka. Urządziłyśmy sobie ognisko, śpiewałyśmy, piekłyśmy kiełbaski... Niby nic nadzwyczajnego, a jednak było rewelacyjnie. Myślę, że to dzięki temu, że byłyśmy tylko my. Pełna swoboda! Trochę powspominałyśmy, wypiłyśmy kilka piw za moje zdrowie, a potem po prostu leżałyśmy przy ognisku patrząc na gwiazdy i zastanawiając się, jak to będzie później, gdy ja już wyjdę za mąż, gdy za mąż wyjdą one... Czy będziemy miały jeszcze okazję do drugiego takiego ogniska..? Było naprawdę fantastycznie.
w plenerze” może być kilka. Od kilkugodzinnego, wspólnego ogniska, po camping, z którego do domu wróci się o świcie.
- Swój wieczór panieński spędziłam na działce mojej świadkowej - opowiada Ola - Wybrałyśmy się tam w piątkę, tylko nasza paczka. Urządziłyśmy sobie ognisko, śpiewałyśmy, piekłyśmy kiełbaski... Niby nic nadzwyczajnego, a jednak było rewelacyjnie. Myślę, że to dzięki temu, że byłyśmy tylko my. Pełna swoboda! Trochę powspominałyśmy, wypiłyśmy kilka piw za moje zdrowie, a potem po prostu leżałyśmy przy ognisku patrząc na gwiazdy i zastanawiając się, jak to będzie później, gdy ja już wyjdę za mąż, gdy za mąż wyjdą one... Czy będziemy miały jeszcze okazję do drugiego takiego ogniska..? Było naprawdę fantastycznie.
Źródło: http://slub-wesele.com/


